Tropem Nidy. Odroczony odjazd

Zaczyna się niemal od katastrofy, jaką jest spóźnienie się na pociąg… Mawiają jednak, co się odwlecze to nie uciecze…

7.28. Odjazd pociągu z ostrowieckiej stacji PKP do położonych o 60 km dalej Kielc. Wychodzę z domu nieco za późno, a każde mijane skrzyżowanie funduje mi czerwone światło. 5 sygnalizatorów świetlnych i 5x czerwone światło! Lepiej być nie może. To znaczy może, bo w perspektywie są jeszcze rogatki na przejeździe kolejowym, które już oczyma wyobraźnia widzę zamknięte. Na szczęście świat rzeczywisty nie jest aż tak niełaskawy. Zanim jednak pokonam ostatnie światła i szlaban, spoglądam nerwowo na zegarek. Jest już 7.20. a ja jestem w czarnej d… Czytaj dalej Tropem Nidy. Odroczony odjazd

Ślady żelaznych fabryk na rzece Kamiennej. Brody i Nietulisko Fabryczne

Słońce początku lata nie daje siedzieć próżno w domu. I nawet gdy nie ma większego planu, gdy nie ma w perspektywie weekendowego wypadu, gdy nowy tydzień zbliża się wielkimi krokami, warto zebrać swój zad na rower. Bo bliska nam okolica wcale nie jest tak oczywista. A z niedzielnej przejażdżki można czerpać nie tylko radochę ale i nową naukę. Miejsca nie raz widziane potrafią zaskoczyć, gdy przyjrzymy im się z bliska. I człowiek uczy się na nowo swojej okolicy. Zapraszam Was zatem na lekcję o żelaznych fabrykach na świętokrzyskiej ziemi. Czytaj dalej Ślady żelaznych fabryk na rzece Kamiennej. Brody i Nietulisko Fabryczne

Rajdowych zmagań ciąg dalszy. Jak ‚przeciw’ wyszło na ‚za’

Dobra zabawa zaczyna się od loda!

Po zjechaniu z głównej drogi na boczne trakty, mojemu niezadowoleniu z przygotowania Skarżyskiego Rajdu daję wymowny upust słowny. Za chwilę mogę się jeszcze wyżyć fizycznie, bo przed nami rysuje się podjazd. Czytaj dalej Rajdowych zmagań ciąg dalszy. Jak ‚przeciw’ wyszło na ‚za’

Skarżyski Rajd Rowerowy – jestem za, a nawet przeciw

Po przekręceniu pierwszych kilometrów podczas XVII Skarżyskiego Rajdu rowerowego  na usta cisnęły się same przekleństwa. Od pierwszych minut wszystko było nie tak , a przynajmniej nie tak jak sobie to wyobrażałam. Nie, nie jestem znawcą w temacie. Nie jestem organizatorką rajdów. Ba, nawet nigdy wcześniej w takowym nie uczestniczyłam. To był mój pierwszy raz. A skoro Skarżyski Rajd Rowerowy odbywał się po raz XVII, to moje nadzieje na wzorcowo przygotowaną imprezę były oczywiste. Czytaj dalej Skarżyski Rajd Rowerowy – jestem za, a nawet przeciw

Pierwszy raz… Rowerowy kRaj i Rowerowy Ostrowiec w jednym teamie

Kiedy niektórzy jeszcze słodko spali w objęciach Morfeusza, ja szykowałam się na mój pierwszy raz. I nie chodzi wcale o miłosne doznania. Choć z miłością związane, tyle że z tą do roweru 😀 Czytaj dalej Pierwszy raz… Rowerowy kRaj i Rowerowy Ostrowiec w jednym teamie

Pośród kwitnących jabłoni. Drogami Wyżyny Sandomierskiej.

To była zbyt krótka droga. Droga, która zawsze wygląda inaczej. Wiosną z różanym rumieńcem kwiecistych jabłoni. Raz po raz przeplatana białym suknem kwitnącej wiśni. Droga wokół której trawa jest soczysta jak utkany dywan zielony z wplecionym ornamentem kwiatów mniszka.  Czytaj dalej Pośród kwitnących jabłoni. Drogami Wyżyny Sandomierskiej.

Sandomierz. Co warto zwiedzić i zobaczyć.

Kiedy dotarliśmy do Sandomierza było piękny wieczór. Na Rynku dziki tłum. Do Sandomierskich Zapiekanek długi ogonek. W każdej knajpie komplet gości. A żołądek przypominał nam, że jest już mocno poobiednia pora. W końcu udało się znaleźć miejsce w podrzędnym lokalu, pochlipać ciepłą strawę, by nasyconym udać się do oddalonej o kilka kilometrów Złotej na nocleg. Nasza majówkowa ekipa podzieliła się na tych, co zostali i tych, którzy drałowali z powrotem do Ostrowca. My zostaliśmy. Czytaj dalej Sandomierz. Co warto zwiedzić i zobaczyć.

Winny Sandomierz

1 maja. Godzina 9.00. Cała klasa z biało czerwoną chorągiewką w ręku ustawiona już na baczność albo przynajmniej w zwartym szeregu na Placu Wolności, gotowa do uczestnictwa w obchodach pierwszomajowych. Na płycie placu tłum. Każdy z powiewającą na wietrze miniaturką flagi albo przynajmniej goździkiem barwy biało czerwonej z przewagą tej drugiej. Z głośników wydobywa się głos przedstawicieli władz miasta, którzy zajmują trybuny honorowe. Jest gwarnie, kolorowo, wesoło. Przynajmniej z pozoru. Nie bardzo rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi ale „zachęceni” przez ciało pedagogiczne wszyscy celebrujemy zacne Święto Pracy! Nawet my, dzieci. Obecność niby dobrowolna, a jednak obowiązkowa. Ruszamy naprzód, ku chwale socjalistycznej ojczyzny! Czytaj dalej Winny Sandomierz

Weekendowe last minute. Pomysłów kilka na majówkę w świętokrzyskim

Weekend majowy, to czas pospolitego ruszenia gdzieś. To „gdzieś” nie zawsze jest dalekie. Czasami to dłuższa wyrypa, niekiedy tylko wypad za miasto. „Majówka” dla jednych to kilka dni laby i resetu, dla innych tylko nic nie znaczące dwa dni wolnego, które nie zawsze mają ochotę celebrować. Tak czy siak, czerwona kartka w kalendarzu 1 i 3 maja zobowiązuje. I masz dwa wyjścia. Albo wyjeżdżasz, albo wypychasz lodówkę po brzegi kiełbachą i mięsiwem, tudzież napojami wyskokowymi, by świętować weekend majowy dzierżąc w dłoni grillowe sztućce. Jak na Polaka przystało! Czytaj dalej Weekendowe last minute. Pomysłów kilka na majówkę w świętokrzyskim

Sposób na udaną majówkę. Z Ostrowca do Sandomierza przez ziemie staszowskie.

Rozkwita zielenią maj, słońce muska nasze twarze ciepłym promieniem, a my rysujemy w głowie mapę naszej majówki. To przecież najpiękniejszy miesiąc na przygodę z rowerem pośród zieleni lasów, cichego szumu wód międzyleśnych jezior, strzelających pąkami kwiecia sadów. Przez ciche wioski, malownicze krajobrazy, drogami wśród bezkresnych pól, nad którymi wraz z mgłą unosi się echem dźwięk kościelnego dzwonu… W towarzystwie niewypowiadanej dobroduszności mijanych ludzi, z ich życzliwością, uśmiechem i Bóg z Wami  na drogę. Czytaj dalej Sposób na udaną majówkę. Z Ostrowca do Sandomierza przez ziemie staszowskie.