OstrowerFest. Z miłości do roweru.

Kiedy spotykasz na swojej drodze ludzi z pasją podobną do Twojej, nagle wszystko się zatrzymuje. Czas i przestrzeń przestają istnieć, a pozostaje tylko to co między Wami. I nawet jeśli ów ludzie byli Ci dotąd zupełnie obcy wspólna pasja sprawia, że nie ma między Wami żadnych granic. Jedno spotkanie, jedna rozmowa i płyniesz niesiony na fali wspólnych zainteresowań. Jesteś narratorem i jesteś słuchaczem. Mówisz i czekasz, co do powiedzenia mają inni. Bo Oni są tacy jak Ty. Bo patrząc na nich widzisz swoje odbicie. Czasami Ty jesteś dla kogoś lustrem. A niekiedy czujesz się nawet mentorem.

Czytaj dalej OstrowerFest. Z miłości do roweru.

Ślady żelaznych fabryk na rzece Kamiennej. Brody i Nietulisko Fabryczne

Słońce początku lata nie daje siedzieć próżno w domu. I nawet gdy nie ma większego planu, gdy nie ma w perspektywie weekendowego wypadu, gdy nowy tydzień zbliża się wielkimi krokami, warto zebrać swój zad na rower. Bo bliska nam okolica wcale nie jest tak oczywista. A z niedzielnej przejażdżki można czerpać nie tylko radochę ale i nową naukę. Miejsca nie raz widziane potrafią zaskoczyć, gdy przyjrzymy im się z bliska. I człowiek uczy się na nowo swojej okolicy. Zapraszam Was zatem na lekcję o żelaznych fabrykach na świętokrzyskiej ziemi. Czytaj dalej Ślady żelaznych fabryk na rzece Kamiennej. Brody i Nietulisko Fabryczne

Pierwszy raz… Rowerowy kRaj i Rowerowy Ostrowiec w jednym teamie

Kiedy niektórzy jeszcze słodko spali w objęciach Morfeusza, ja szykowałam się na mój pierwszy raz. I nie chodzi wcale o miłosne doznania. Choć z miłością związane, tyle że z tą do roweru 😀 Czytaj dalej Pierwszy raz… Rowerowy kRaj i Rowerowy Ostrowiec w jednym teamie

TRInO – rodzinna impreza na orientację. TeRaz In Ostrowiec!

Masz dzień wolny, albo jest piękny ciepły letni wieczór. Kobita Ci marudzi, żebyś zajął się dziećmi. Ty pewnie wolałbyś jechać na ryby, pójść na grzyby, może nawet popedałować. Na rowerze rzecz jasna 🙂 No ale cóż! Rozwydrzone dzieciaki, rozgrymaszona żona. Rodzina zobowiązuje! Czytaj dalej TRInO – rodzinna impreza na orientację. TeRaz In Ostrowiec!

Leśnym duktem z Ostrowca do Bałtowa. Wiosennie i rodzinnie

Wreszcie nadszedł ten dzień! Dzień wolny, w którym słońce od godzin porannych zaglądało do okna, kiedy nie było większych obowiązków i kiedy w końcu mogłam wydobyć mój rower z piwnicznych ciemności. Nie było żadnego planu, bo właściwie byłam mentalnie przygotowana na deszczową niedzielę. Jakie więc było moje zaskoczenie, gdy rankiem jasna poświata biła po szybach okien, a słupek rtęci wskazywał 15 stopni C. To wystarczyło, by szybko opuścić pielesze, wsiąść na rower i ruszyć gdzieś przed siebie. Czytaj dalej Leśnym duktem z Ostrowca do Bałtowa. Wiosennie i rodzinnie

Sentymentalna podróż do krainy dzieciństwa. Szewna i Diabelski Kamień

Już był w ogródku, już witał się z gąską…
Od przekroczenia granic naszego miasta, dzieliła nas jedna wioska. Mogliśmy jechać spokojnie domykając naszą niedzielną rowerową pętlę, nie zbaczając już z wytyczonej trasy. A jednak w mojej głowie wydarzyło się coś, co sprawiło, że przygoda dopiero się zaczęła. Obrazki dzieciństwa łechtały wyobraźnię i nie było już mowy o zaniechaniu powrotu do miejsc beztroskich zabaw naszych lat szczenięcych. Czytaj dalej Sentymentalna podróż do krainy dzieciństwa. Szewna i Diabelski Kamień

Jak nie pod wiatr, to pod górę. Ot świętokrzyskie w swojej krasie.

Pod górę i pod wiatr. Taką wybraliśmy drogę na naszą ostatnią rowerową jazdę. Kiedy prognozy trąbiły o halnym w górach, zaufana aplikacja pogodowa wskazywała, że pośród blokowisk mojego miasta wiatr hula z prędkością 25 km/h w porywach do 40. Ale o tym jeszcze nie wiedziałam, kiedy tuż po 8 w niedzielny poranek obudził mnie dźwięk sms-owego dzwonka. Czytaj dalej Jak nie pod wiatr, to pod górę. Ot świętokrzyskie w swojej krasie.

Jedno popołudnie, cztery gminy, a motyw przewodni to las

Grudniowa aura roku już ubiegłego, w niczym nie przypominała grudniowego klimatu. Wręcz przeciwnie. Odnieść można był wrażenie, że bliżej nam do wiosny, aniżeli dopiero co rozpoczętej kalendarzowej zimy. Trochę szkoda, bo osobiście wyznaję zasadę, że w zimie powinno być zimno, mroźno i śnieżnie. Wtedy bardziej cieszy nas nadejście wiosny. Przedwiośnie, które w odpowiednim czasie, delikatnie i powoli odsłania swoje uroki, przyzwyczaja z dnia na dzień do coraz wyższej temperatury otoczenia, muska coraz cieplejszymi promieniami słońca, pozwala bez żalu pozostawić za sobą zimę. A tak, cieszymy się niby z tego „zimowego” ciepłego powietrza, które tak naprawdę nie jest w tym okresie dobre ani dla nas, ani dla przyrody, czekając w głębi serca z utęsknieniem na tą prawdziwą zimę. Ale skoro zima nie przyszła na czas, nie mając wpływu na aurę, ale mając wpływ na to, jak grudniowy dzień wykorzystać w pełni, w którym termometr wskazywał ok. 15 stopni C, postanowiliśmy zrobić rowerową przejażdżkę po okolicach naszego miasta. Czytaj dalej Jedno popołudnie, cztery gminy, a motyw przewodni to las

Czasem w słońcu, czasem w śniegu. Rower na niedzielne drugie śniadanie.

Wczorajszy dość intensywny opad śniegu nie zwiastował tego, ze dzisiaj mój rower ujrzy światło dzienne. Wracając późnym wieczorem z towarzyskiej nasiadówki brodziłam w białym puchu, po którym dzisiaj rano nie było już śladu, przynajmniej na miejskich chodnikach. Niedzielne słońce promieniejące od świtu było przyczynkiem do zerwania się na nogi i porwania na rowerową przejażdżkę. A co? Czy tylko trzy pory roku w postaci wiosny, lata i złotej pięknej jesieni są odpowiednie na rower? Nie! Każda aura jest dobra, przy odrobinie chęci, samozaparcia i właściwego ubioru. Z naszej dwójki, chęci i samozaparcie dzisiaj były tylko ze mną. Tak też odziałam się nieco cieplej niż zwykle, odkopałam z piwnicznego miszmaszu mojego crossa i pojechałam przed siebie. Czytaj dalej Czasem w słońcu, czasem w śniegu. Rower na niedzielne drugie śniadanie.

Czerwonym szlakiem wokół Ostrowca

W końcu się udało. Zbierałam się do tego przejazdu od kilku tygodni, ale zawsze wypadało „coś”, co odłożyło trochę w czasie planowany popołudniowy wypad na rowerowy czerwony szlak im. Mieczysława Radwana wokół Ostrowca Świętokrzyskiego. Eksplorowałam tą trasę w ubiegłym roku, gubiąc się czasem i zbaczając z wyznaczonego kolorem czerwonym szlaku. Ale dzisiaj się udało. Trzymając się oznakowania, a czasem „na czuja”, przejechaliśmy od deski do deski całą trasę, nie gubiąc się tym razem.
Szlak wyznaczony jest i znajduje się pod opieką oddziału PTTK w Ostrowcu. Zgodnie z opisem szlak rozpoczyna się i kończy na Denkowskim Rynku,  prowadząc obrzeżami miasta. My rozpoczęliśmy na ul. Ogrodowej, wybierając jazdę w przeciwnym kierunku, niż poniższa legenda PTTK. Czytaj dalej Czerwonym szlakiem wokół Ostrowca