Pierwszy raz… Rowerowy kRaj i Rowerowy Ostrowiec w jednym teamie

Kiedy niektórzy jeszcze słodko spali w objęciach Morfeusza, ja szykowałam się na mój pierwszy raz. I nie chodzi wcale o miłosne doznania. Choć z miłością związane, tyle że z tą do roweru 😀

I tak niedzielnego ranka, pełna obaw pomieszanych z podekscytowaniem, ruszyłam na miejsce startowe grupy Rowerowy Ostrowiec, by w towarzystwie jej członków przeżyć swój pierwszy raz 😀  Łomatko jak to brzmi! Oczywiście chodzi o moją pierwszą rowerową wycieczkę z grupą Rowerowy Ostrowiec 😀

A pierwszy raz nie taki straszny. Podjeżdżam na miejsce spotkania. Kasię już troszkę znam, Adriana miałam okazję poznać, zaś reszta uczestników wycieczki okazuje się bardzo sympatyczna. I choć pojawiłam się pierwszy raz w ich gronie, myślę że nie postawią zasiek przed następnym 😉

No dobra, wszystkich już znam. Przynajmniej z imienia. Co będzie dalej? Czy narzucą tempo, czy dam radę, czy będę odstawać, czy ich technika i forma jazdy pokrywa się z moją? Czy lubią drogi i bezdroża, czy trzymają się głównych asfaltowych traktów? Mnóstwo pytań świdrowało w głowie. Bo ilu rowerzystów,  tyle upodobań. W dodatku w grupie dzisiejszej wycieczki płci pięknej jest sztuk 2, pozostali to szczęśliwa 7 samców 😀 Ruszamy!

Wszystkie foty udostępnione przez Kasię z Rowerowy Ostrowiec i innych uprzejmych wycieczkowiczów 🙂

Męska dominacja 🙂

7.30 to dość wcześnie jak na niedzielną przejażdżkę, ale rześkie powietrze poranka uprzyjemnia jazdę. Jedziemy spokojnie, bez spiny. Na podjazdach trochę się rozjeżdżamy, ale nie ma tragedii. Póki prowadzi nas asfalt, wszyscy dzielnie prą do przodu. Nasza trasa, choć z grubsza zaplanowana, to w praktyce pełna improwizacja. Gdy opuszczamy drogę, którzy wszyscy z nas znają, jedziemy na czuja.

Tym razem nie Gdańsk. Nawet nie Warszawa i nie Kraków. Budapeszt innym razem 🙂 A tu Sienno jest i stąd już obieramy azymut na Ostrowiec 🙂
Sienno. City center ;)
Sienno. City center 😉

13451188_865465310225115_1394539834_n

Jak było? Było świetnie, było sielsko 🙂 Były błękitne pola facelii, były pola przeplatane czerwonym makiem i niebieskim chabrem. Były krzewy dzikiego bzu otulone białym kwiatem. Było nawet jeziorko. A potem był las. Las zafundował nam cień drzew i świergot ptaków. Ale żeby nie było zbyt sielankowo, łatwo i przyjemnie przyszło nam także zmierzyć się z piachem. Ale i z tym wszyscy sobie poradzili bez szwanku, nie tylko posiadacze MTB.  A z racji jazdy w grupie i poczucia przynależności do grupy, Ci sprytniejsi i szybsi czekali na ostatnich.

I coś dla miłośników MTB
I coś dla miłośników MTB

Las w nagrodę za trudy walki z piaszczystym terenem obdarował nas poziomkami. A te rzecz jasna, najlepiej smakują prosto z krzaka 🙂

Przystankiem „poziomka” zamykam rozdział tej wycieczki. Bo kilka minut po nim z ostępów leśnych wjeżdżamy do miasta, gdzie grupa się rozstaje.

Jest niedziela godz. 11.00. Niektórzy jeszcze nie do końca wyrwani z objęć Morfeusza, a ja już mam za sobą swój „grupowy” pierwszy raz , nową przygodę i nowe 50 km w nogach. Czyż nie warto rano wstać? To przecież dopiero początek dnia 🙂

Dzięki Rowerowy Ostrowiec 😉

Po tej wycieczce nasuwa się pytanie, czy warto jeździć w grupie?

Warto! Jeśli nie masz pomysłu na trasę, jeśli nie masz kompana na drogę, jeśli nie lubisz włóczyć się sam, jeśli nie straszne Ci nowe przygody!

Jesteś z Ostrowca lub okolic? Rusz na wycieczkę z grupą Rowerowy Ostrowiec. Każdy nowy osobnik mile widziany 🙂
Relacje z wycieczek grupy Rowerowy Ostrowiec i działań podejmowanych przez grupę znajdziesz na facebookowej stronie.

Grupowe wyjazdy to nie Twoja bajka? Wolisz wycieczki dyktowane swoim tempem, po drogach wyznaczonych na swojej mapie z czasem zarezerwowanym na swoje rytuały, jak chwila relaksu czy fotografowanie. Zostaw je nadal tylko dla siebie! Choć ja Ci mówię, że w grupie czasami też warto 😉

To mówię ja. Ja rowerowa 😉

Reklamy